Język / Sprache
Kategorie na blogu
Chmura tagów
Zaloguj się
Mecynas ślōnskij gŏdki - szczegóły i donatorzy 0
Mecynas ślōnskij gŏdki - szczegóły i donatorzy

Ruszyliśmy z programem "Mecynas ślōnskij gŏdki", który ma na celu dotarcie z książkami po śląsku do jak największej ilości renomowanych instytucji na świecie jak i do szkół oraz bibliotek na Górnym Śląsku. Każdy z nas może wziąć w nim udział i wesprzeć działania na rzecz języka śląskiego! Zamiast kupować książki (wyłącznie) dla siebie, wyślij śląskie publikacje za naszym pośrednictwem w świat:

- na uczelnie zajmujące się badaniem małych języków, w tym języków słowiańskich;

- do organizacji zajmujących się mikrojęzykami i prawami społeczności, które się nimi posługują;

- do najważniejszych bibliotek świata.

Niech te książki będą tam dostępne i działają na rzecz uznania naszego języka przez najważniejsze światowe autorytety. 

Możemy je też wysłać w Twoim imieniu do bibliotek na Górnym Śląsku. Niech osoby zainteresowane czytaniem po śląsku mają dostęp do najlepszej literatury, jaka ukazała się dotąd w naszym języku.

Szczegóły wraz z listą MECYNASŌW ŚLŌNSKIJ GŎDKI poniżej.

czytaj całość »
Artur Czesak o "Godniyj Pieśni" Charlesa Dickensa 0
Artur Czesak o "Godniyj Pieśni" Charlesa Dickensa

Charles Dickens, Godniŏ Pieśń[1], przełożōł Grzegorz Kulik, Silesia Progress, Kotórz Mały 2017 (Canon Silesiae. Bibliŏtyka Tumaczyń, 8), 122 s.

Godniŏ pieśń jest przekładem. Nie jest zatem adaptacją, trawestacją, „ześląszczeniem”. To przekład opowieści Charlesa Dickensa — mamy więc szansę spotkania się z Dickensowskim spojrzeniem na Londyn pierwszej połowy XIX wieku. Humor łączy się z grozą, dojmująca nędza częściej budzi pogardę niż współczucie. Książkę czytamy przed Bożym Narodzeniem AD 2017, gdy pośpiech i pogoń za pieniądzem wydają się nie do zatrzymania, potępieńcze swary nie cichną ani na chwilę, mimo delikatnych wyrzutów czynionych nam przez wspomnienia i opowieści starszych pokoleń, zdolnych dostrzec i uszanować ducha Świąt.

Czy stwierdzenie, że to przekład i że nadaje się do czytania, to pochwała? Tak, ponieważ gdyby tłumacz na przykład miał pomysł na zastąpienie XIX-wiecznego Londynu dymiącą Königshütte, a w ślad za tym pozmieniałby imiona bohaterów na Karlik, Hajnel czy Franz, mielibyśmy do czynienia ze zgoła innym dziełem. Mogłoby to też oznaczać pewną słabość śląszczyzny jako docelowego języka przekładu. Słabość, bo dokonanie takiego zabiegu byłoby kapitulacją i stwierdzeniem, że nie można opowiedzieć o Londynie po śląsku, z angielskim dystansem i zaangażowaniem wyrażającymi się inaczej niż w naszej części świata, z poczuciem humoru, które jakaś niewidzialna a przemożna siła chciałaby zamienić w klimat lepiej tu znanych wiców. Inni nazwaliby to potencjałem śląskości splecionej z językiem, dowodem mocy i oddziaływania tej kultury. ...

czytaj całość »
Aleksander Lubina o "Ostwindzie" Scholtisa i nie tylko 0
Aleksander Lubina o "Ostwindzie" Scholtisa i nie tylko

Bardzo dobrze, że Długosz wyłożył pieniądze, żeby Ostwind po 83 latach od napisania i wpisania przez nazistów na listę prohibitów znalazł się w księgarniach Rzeczpospolitej. Wreszcie można porozmawiać o tej książce po jej przeczytaniu w tłumaczeniu. Mnie ją i Blaszany bębenek przemyciła Oma z Efu…

Do 2015 psy na Auguście wieszano bezkarnie lub z wypiekami na twarzach szeptano o nim i jego książkach karnie, podsłuchując wspomnień o Scholtisie strażaku-policjancie w Kattowitz podczas wojny drugiej i gościu oficjalnym, pezetpeerowskim w Katowicach po wojnie drugiej – a im więcej dymku cygarowego i piwa wypitego, tym bliżej było do własnego zdania i Górnego Śląska poznania.

Niedobrze, że Długosz na Wiatr od wschodu wyłożył własne pieniądze, bo interes kulturalno-narodowy wymagałby, aby książka Scholtisa skorzystała z większych pieniędzy – i to pieniędzy podatnika, bo podatnik powinien przeczytać Scholtisa bezwzględnie. Powinien przeczytać
i pojąć ważkość tego dzieła, tego wydarzenia literackiego. Istotne jest, bo spotkania z książką reklamowano jakby z grymasem dziecka na nocniku – trzeba zrobić, to zrobiMY, byleby smrodek się nie rozszedł. Zamilczano może i z tego powodu, oraz innych (ale o tym w maju napiszę), 100 rocznicę urodzin Wilhelma Szewczyka – a wiadomo, co Szewczyk i Sołtys niejedno napisali, obgadali i zrozumieli – jak to rękodzielnik z Bauerem najistotniejszym.

czytaj całość »
Wiersze i śpiywki Roberta Burnsa po naszymu 0

Robert Burns to symbol narodowy Szkotów. Mirosław Syniawa przetłumaczył jego poezję na język śląski, dzięki czemu powstał tomik dwujęzyczny, który dodatkowo został opatrzony wprowadzeniem i posłowiem po śląsku, angielsku i szkocku.

Pejter Długosz o tym tomiku opowiada. Był to pierwszy filmik naszego wydawnictwa, co widać w spięciu opowiadającego.

czytaj całość »
Janusz Muzyczyszyn o "Ich książęcych wysokościach" Jurka Ciurloka 0
Janusz Muzyczyszyn o "Ich książęcych wysokościach" Jurka Ciurloka

Nietypowe podręczniki do historii

          Ręka do góry kto lubi podręczniki do historii! No właśnie, ja też należałem do was. Dopóty, dopóki nie wpadłem po uszy w lekturę dwóch książek pod wspólnym tytułem “Ich książęce wysokości ...”. Pierwsza z nich ma podtytuł “Część górnośląska”, a druga “Część dolnośląska”.

 Podręczniki i książki historyczne nigdy wcześniej mnie nie pociągały. Jak tylko mogłem to ich unikałem. “Ich książęce wysokości ...” autorstwa Jerzego Ciurloka są absolutnym wyjątkiem. Lektura wciągnęła mnie natychmiast. Lekkie, felietonistyczne pióro autora w połączeniu z jego olbrzymią znajomością drobnych faktów i ciekawostek z życia kolejnych książąt rodów górnośląskich i dolnośląskich spowodowały, że ani obejrzałem się jak przeczytałem ostatnią stronę. Szczerze polecam te książki wszystkim, którzy chcą w przystępny sposób dowiedzieć się czegoś więcej o historii Śląska Dolnego i Górnego niż to, co można znaleźć w pożal się Boże podręcznikach historii zatwierdzanych przez MEN. Smaku dodają cięte uwagi autora połączone z odniesieniami do czasów współczesnych.

czytaj całość »
Nowości
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl