Zaloguj się

Ginter Pierończyk - Plecionka

plecionka_przodek.jpg
  • promocja
Dostępność:: duża ilość
Wysyłka:: 7 dni
Cena:: 6,23 GBP 7,29 GBP 6.23
ilość szt.
dodaj do przechowalni
Ocena:: 0
Producent: -
Kod produktu: pub597

Opis

We wstępie do książki śp. Michała Smolorza „Śląsk wymyślony” Ginter Pierończyk natknął się na życzenie autora „Być może wspólnymi siłami uda się poważną część Śląska – tego ‘niewymyślonego’ – z sejfów wydobyć, odhibernować i przywrócić do życia.” Ta myśl skłoniła Gintra do „poszukiwania korzeni jego śląskich przodków.”

Ginter Pierończyk to autor Trylogii załęskiej: Asty kasztana” (2014), Synek z familoka (2016) oraz KLEOFAS w życiorys wpisany (2016).”  W  2016 Ginter Pierończyk wspólnie z  Aleksandrą Różycką i Janem Gąsiorem wydali e-book zatytułowany Historia Załęża cegłą pisana w którym między innymi pokazane są pierwsze załęskie domy budowane z cegły. W  2018 ukazuje się czwarta książka Pierończyka Meandry załęskiego sportu.

2019  Plecionka – to piąta książka Pierończyka.

Pisarz jest wielkim miłośnikiem Załęża (obecnie dzielnica Katowic) i jako pierwszy został uhonorowany nagrodą/tytułem  Przyjaciel Załęża.

Tytuł „Kronikarza swoich czasów” za wskrzeszenie historii rodzinnego domu przedstawionej w Astach kasztana w ramach audycji Radia Katowice „Czy to prawda że” przyznali mu redaktorzy Beata Tomanek i Bogdan Widera (Radio Katowice).

Ginter Pierończyk - jeden z  pomysłodawców Klubu Twórców Górnośląskich – KARASOL. (karasol.wp)

Fragment:

Tytułowa plecionka symbolizuje Górny Śląsk. Jej miąższ, niczym skarby śląskiej ziemi, niczym prawe serca starzyków i starek, opōw i omōw, ukrywa się głęboko pod twardą skórką. Kiedy skruszysz twardą skórkę, to dotrzesz do ciepłego i delikatnego wnętrza.

Plecionka to zapach i smak szczęśliwego dzieciństwa. To wieczność i przemijanie.

Akcja Plecionki rozpoczyna się w XIX-wiecznym Załężu – wówczas samodzielnej gminie, a obecnie jednej z najstarszych dzielnic Katowic. Po drodze „plecionka” rozpada się na dwie części, z których jedna przypada Polsce, a druga Niemcom. Jakimś cudem znikają wówczas Górnoślązacy; w części polskiej są sami Polacy, a w niemieckiej – Niemcy.

W tym miejscu można by zapytać: czy potrzebna była jeszcze jedna książka na ten temat?

Moim zdaniem tak, ponieważ w żadnej z dostępnych publikacji nie natknąłem się na rzetelny opis losów Górnoślązaków, którzy, nie bacząc na zachodzące zmiany, nigdy nie opuścili swej małej ojczyzny zwanej hajmatem. Na owe zmiany prości ludzie nie mieli większego wpływu, więc za każdym razem musieli szukać nowego sposobu na przeżycie. Jednak to, co w danej sytuacji było optymalne, często po zmianie okazywało się chybione. Ostatnie słowo należało bowiem do zwycięzców, to oni decydowali, kto ma na Górnym Śląsku pozostać, a kto musi go opuścić.

 

W załęskim kościele św. Józefa prowadzono osobno rejestry polskich i niemieckich organizacji kościelnych. W 1902 roku bogucicki proboszcz ks. Ludwik Skowronek wydał dla nich dwujęzyczną książeczkę do nabożeństwa: „Droga do nieba - Weg zum Himmel” (Zał.1 – 1d). W kościele osobno odprawiano msze w języku polskim i niemieckim. Jedynie w czasie większych uroczystości, z udziałem wszystkich parafian, kazania wygłaszano w obu tych językach. Początkowo miejscowa ludność surowo przestrzegała zasady zawierania małżeństw jedynie w ramach jednej opcji śląskiego ducha (polskiej lub niemieckiej), jednak z upływem lat przychodziło im to coraz trudniej.

Każdorazowy większy wzrost liczby mieszkańców Załęża związany był z rozwojem przemysłu. Wyjątek stanowiła grupa polskich działaczy plebiscytowych, którzy po podziale Górnego Śląska uchodzili do Załęża przed spodziewanymi niemieckimi represjami. Ten niespodziewany „najazd” ludzi o odmiennej mentalności i oczekiwaniach spowodował niemałe zamieszanie w Załężu.

Po II wojnie światowej do pracy w kopalni Kleofas masowo sprowadzano ludzi ze Wschodu (Polski).

Początkowo lokowano ich w Domach Górnika, a dopiero później budowano nowe mieszkania, w większości zajmowane przez rodziny przyjezdnych. Opór przy zawieraniu małżeństw mieszanych szybko przełamały lepsze warunki materialne i mieszkaniowe, jakie oferowano przyjezdnym (szczególnie dotyczyło to pierwszeństwa przy przyznawaniu mieszkań w nowym budownictwie, które jak grzyby po deszczu wyrastało w pobliżu starych familoków). Dziś potomkowie przyjezdnych w większości czują się już stuprocentowymi załężanami.

Przemysł ciężki jest w odwrocie, więc kolejny, duży napływ ludności do Załęża raczej nie grozi.

W poprzednich książkach: Asty kasztana, Synek z familoka, Kleofas w życiorys wpisany oraz Meandry załęskiego sportu.

W Plecionce starałem się ukazać chronologię zachodzących zmian w powiązaniu z ich wpływem na losy przykładowo wybranych mieszkańców. Każdy z bohaterów miał swoje racje, nadzieje i plany, jednak często musieli je zmieniać, aby wybrać mniejsze zło.

Produkty powiązane

Opinie o produkcie (0)

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl